Każdego dnia otwierając swoją zawsze za małą szafę zastanawiamy się co dziś ubrać? Spódnica, sukienka, spodnie? Jakie dodatki i buty (a tak z butami to ja mam największy problem, bo jak tu wybierać wśród wielu par, kiedy każda z nich „krzyczy” WEŹ MNIE!!!).

Ogólnie jest problem, bo zazwyczaj nie mamy się w co ubrać! Nie byłoby nic w tym dziwnego gdyby nie powtarzało się to średnio dwa razy dziennie. Nie chciałabym jednak uogólniać sprawy i poddawać się stereotypom, że to właśnie kobiety zazwyczaj nie mają się w co ubrać. Długo zastanawiałam się nad tym społecznym zjawiskiem i doszłam do wniosku, że najlepiej będzie zapytać Was! Posłużyłam się standardowo profilem Facebookowym babskiego tv i zadałam Wam pytanie: „Jak często wypowiadacie słowa-ale ja nie mam się w co ubrać”.

Nie ukrywam, że liczyłam na większy odzew ze strony Panów i nie chodzi o wypełnianie ankiety a raczej o jej negowanie. Zazwyczaj to właśnie Wy Panowie jesteście „molestowani” tymi słowami. No i co? Zdziwiłam się, bo nikt z Was nie podniósł dyskusji, nie najechał na nas kobitki, nie kłócił się, że to bez sensu. Czyżby więc to nie była taka zła sprawa? A może właśnie podoba Wam się, jak kobieta szykując się na wyjście marudzi, że nie ma się w co ubrać. Czyż to nie jest takie słodkie? Jak stoi przed wami w bieliźnie i wyciągając kolejną spódnicę z szafy, z zatroskaną miną kombinuje co będzie najlepsze na dzisiejszą okazję. Właściwie pewnie 90% męskiej populacji myśli wtedy po co w ogóle się ubiera skoro w bieliźnie (albo bez niej) wygląda najlepiej! A czy wiecie, że większość z nas robi to właśnie dla Was? Pewnie nie!

Idąc dalej tym tropem i szukając potwierdzenia na moje lekko, a może nawet bardzo emocjonalne podejście do tematu postanowiłam zrobić test. Zastanawiając się co siedzi nam w głowie zapytałam kilka kobitek i facetów jak patrzą na ale ja nie mam się w co ubrać! Haha zobaczcie sami co wyszło!

Ola: “Kiedy otwieram szafę i nie mam się w co ubrać… jestem rozbita, ubranie to druga skóra, a jeśli nie mam się w co ubrać czuje się źle i nieswojo i niepewnie. Strach, że naprawdę pomimo tylu ubrań dalej nie ma się człowiek w co ubrać strasznie przeraza”.

Grzegorz: “Skoro nie masz się w Co ubrać to pozbądźmy się tego wszystkiego z szafy, przynajmniej będę miał gdzie książki trzymać, a ty będziesz mieć więcej miejsca na mniej “przeterminowane” ciuchy. Czasem mam wrażenie, że kobieta kupuje kieckę/bluzkę/inny “bardo fajny” ciuch tylko po to aby go… kupić! Chwilę po zakupie i tak staje się automatycznie elementem kolekcji pod tytułem “nie mam się w co ubrać”.

Magda: “Ale ja nie mam się w co ubrać hm? myślę że zawsze mogę założyć moje wysłużone jeansy, białą bokserkę i marynarkę, ale najważniejsze żebym miała pomalowane oczy!”

Olek: “Jak słyszę słowa ale ja nie mam się w co ubrać to mam ochotę jej strzelić w beret :) serio załamka!”.

Anita: “Nie mam się w co ubrać? To oznacza, że niebawem wyciągnę kasę od faceta i pójdę na zakupy :)

Krzysiek: “Jak widzę swoją żonę, która codziennie rano robi bałagan w domu a później wieczorem wszystko składa to mi jej czasami szkoda! A właściwie to szkoda mi siebie, kiedy muszę wysłuchiwać ciągłego narzekania. Ciuchy się w szafie nie mieszą, ale ubrać się nie ma w co? MASAKRA!

Ona: “Kiedy otwieram szafę i czuję..hm, nawet nie czuję, ja to wiem!, że nie mam się w co ubrać to zazwyczaj siadam na brzegu kanapy i patrzę na tę szafkę jakieś 10-15 minut… nie wiem czy myślę, że wtedy pojawi się w niej coś nowego, czy może mam nadzieję, że mnie natchnie na jakiś zestaw albo cokolwiek. No ale tak siedzę, patrzę, dalej siedzę, dalej nic nie widzę… zostaje mi kilka minut do wyjścia z domu, łapię pierwsze lepsze spodnie, koszulkę, bluzę dresową i tyle z mojego szafowego rozmyślania”.

Kamil: “Kiedyś powiedziałem jej żeby pozbyła się w takim razie wszystkich ubrać i chodziła nago. Skoro, pomimo tego, że w szafie już się nic więcej nie zmieści, Ona wciąż narzeka, że nie ma się w co ubrać, wydało mi się to ciekawym wyzwaniem. Na szczęście go nie podjęła. Teraz już po prostu nie słucham tych narzekań, bo wiem że i tak z tym nie wygram, a Ona zawsze ostatecznie znajduje coś do założenia”.

Gosia: “Kiedy nie mam się w co ubrać czuję frustrację i automatycznie nie chce mi się nigdzie wychodzić. Mam zły humor”.

Hm ja chyba nie skomentuje jednak wyników moich „badań” :p
a Wy co sądzicie?

Fot. pinterest.com

 

Ania

 

co myślisz?