“Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna” to tylko z pozoru kolejna błaha, pozbawiona głębszych refleksji powieść dla kobiet. Owszem, początkowo miałam do niej mieszane uczucia, wszystko z powodu kociego monologu, na który się natknęłam i który niestety się powtarzał. Sama fabuła też wydawała się zbyt prosta i banalna, ale z biegiem wydarzeń odkryłam, że nic nie jest oczywiste. Kasia Bulicz-Kasprzak stworzyła naprawdę świetną powieść, pełną humoru i ciętych ripost. Powieść przemyślaną, poruszającą trudny temat, przez co skłaniającą do refleksji. Naprawdę nie tego się po niej spodziewałam. Szkoda jedynie, że niektórzy bohaterowie byli tak mało wyraziści. Wydaje mi się jednak, że przebojowa Lucynka nadrabia swoją osobowością za wszystkich i bardzo żałuję, że nie wspomniałam o niej w recenzji, także liczę na to, że czytacie to, co tu wypisuję :-) Cóż, jesień sprawia, że chwilami jestem totalnie rozbita i nie potrafię zebrać myśli bądź odpowiednio wyartykułować tego, co chciałabym przekazać. Mam nadzieję, że recenzja mimo wszystko przypadnie Wam do gustu, no i że sięgnięcie po książkę. Bo warto :-)

Przy okazji informuję, że za tydzień Kroniki krwi :D Potem najprawdopodobniej biografia autorki Muminków, a później może jakiś klasyk? Hmm? Macie jakieś propozycje? :-)

Zapraszam na profil Book Reviews na Facebooku – dowiecie się z niego, co czytam i kiedy można liczyć na recenzję jakiej książki :)

Link do recenzji wspomnianej w nagraniu powieści Lucy Dillon - http://www.youtube.com/watch?v=NzkhLJg0kxE

 

KONKURS ROZWIĄZANY. KSIĄŻKI OTRZYMUJĄ:

Paulina K., Sieradz
Bernardeta Ł.-M., Przemyśl 
Karolina S., Warszawa 

GRATULUJĘ!

 

co myślisz?